Tu znajdziesz wpisy na tematy takie jak nauka angielskiego, Business English, psychologia uczenia się, motywacji i wiele innych. Jeśli nie chcesz niczego przegapić, zapisz się na newsletter. Miłego czytania!

 

Szukaj
  • Sandra

Smok Fantasmagor, czyli fantazja jest od tego... by Cię zgubić!

Zaktualizowano: 16 kwi 2018



"Do wyjazdu jeszcze kilka miesięcy, do tego czasu mój angielski będzie chyba wystarczający?"


"Idę na kurs, bo po jego zakończeniu będę swobodnie mogła dogadać się z szefem."


"Za rok to już na pewno będę w stanie się jako tako porozumieć zagranicą, prawda?"

Brzmi znajomo?


Myśli tego typu, fantazje na temat pozytywnej przyszłości, towarzyszą większości z nas od czasu do czasu. Ci z nas, którzy podjęli decyzję o nauce języka znają je szczególnie dobrze. Majaczą czasem w ciemnym zakamarku z tyłu głowy, a bywa, że wyrażacie je na zajęciach w formie pytania "niby-retorycznego". Niby, bo z jednej strony zakładacie, że odpowiedź jest twierdząca: "Jasne, rok to kupa czasu!" a z drugiej dręczą Was wątpliwości, czy to aby na pewno prawda. I słusznie, bo odpowiedź zawsze i bez wyjątku brzmi "to zależy". Od czego? Tak, tak, ten smętny sufler - intuicja - dobrze Wam podpowiada. Od ilości i jakości wysiłku jaki będziesz systematycznie wkładał w naukę od dziś do dnia, kiedy swój cel chcesz osiągnąć. 

Nie wierzę! Podaj przykład! Ależ proszę:

W badaniu na University of California, badacze Taylor i Pham podzielili 101 studentów na 3 grupy. Niespełna tydzień przed egzaminem, żakom z pierwszej z nich polecili, by, prócz standardowych przygotowań, wyobrażali sobie swój spektakularny sukces - wycieczkę na uczelnię, dreszcz niepewności przy tablicy ogłoszeń, a tam - piątka przy ich numerze indeksu. Radość! Duma! Studentów drugiej grupy poinstruowano, by skupili się na wyobrażaniu sobie jak siedzą nad książkami, zakreślają definicje, chodzą do biblioteki, odmawiają spotkań towarzyskich itd. Trzecia grupa nie otrzymała poleceń - mieli przygotowywać się jak zawsze. Okazało się, że wyniki egzaminu młodzieży, która oddawała się marzeniom o sukcesie były nie tylko gorsze niż oceny grupy wyobrażającej sobie proces przygotowania, ale wypadła ona jeszcze słabiej niż trzecia, kontrolna grupa. Dlaczego tak się stało? Otóż dlatego, że studenci aktywnie analizujący w głowie proces przygotowań niechcący ułożyli sobie plan działania. Myśląc o procesie nauki nieświadomie tworzyli gotowe rozwiązania typowych egzaminacyjnych dylematów (Pójść na piwo/posprzątać łazienkę* czy powtarzać definicje? Które książki muszę wypożyczyć? Wolę uczyć się wieczorem czy rano?  Czy mam czas jutro po południu? Gdzie moje kolorowe flamastry?) i później, już w realnych sytuacjach, podejmowali decyzje zgodne z wyobrażonym wcześniej planem. W efekcie poświęcali dużo więcej czasu na naukę niż studenci z obu pozostałych dwóch grup.

Twój mózg jest leniem i chce Cię nabić w butelkę

Oh, a butterfly! Let's take a short break, shall we?

Jak zatem przepędzić Fantasmagora z krainy nauki języka? Nie jest to łatwe zadanie, bo wymaga wysiłku poznawczego, a ten jest dla Fantasmagora tym, czym Szewczyk Dratewka dla Smoka Wawelskiego. Gdy zmuszać go do wysiłku, mózg, który do niego nie nawykł, będzie wił się jak piskorz i wołał pomocy. Przy najbliższej okazji da dyla i zacznie myśleć o tym, co na obiad, wlezie na stronę butami do biegania celem przeglądu promocji lub uzna, że w kuchni jest brudno i absolutnie trzeba posprzątać. Uważaj, to podstęp!



Jak ujarzmić Fantasmagora? Nie skupiaj się na celu, skup się na procesie


Na nic, Marzycielu Drogi,

balon helu - snów, miraży,

w bok ospały wbij ostrogi,

to bieg o triumfie zaważy!